redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Dr Rumney's Mentholyptus Hot

FilekFilek   Styczeń 19, 2011  
 
0.0
 
4.6 (8)
9307   0   5   0   0   3

Recenzje użytkowników

8 reviews

 
(5)
 
(3)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.6
 
4.6  (8)
 
4.7  (8)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
8 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2  
Sortowanie 
 
(Updated: Marzec 21, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Nędznicy.

Jan Valjean w kanałach albo pościg Javerta.

Nędznicy - czterotomowe dzieło Wiktora Hugo z jednej strony jest socjalistyczną agitką, nawołującą do wiary w rozum, postęp, i tym podobne bzdury. Z drugiej strony jest wspaniałą opowieścią - kryminałem, ckliwym romansem, powieścią historyczną, traktatem filozoficzno-społecznym - napisaną w równie wspaniałym stylu. I właśnie na te dwie strony tego dzieła będą tłem na którym opiszę „Mentolyptusa doktora Rumney'a”

Niecierpliwym czytelnikom przypominam, że niezadługo pojawi się tabaka.

Opiszmy zatem tę tabakę z dwu perspektyw. Raz za pomocą „Hugowskich” traktatów, a drugi raz za pomocą beletrystyki.

Jak zapewne pamiętają czytelnicy - a któż nie przeczytał „Nędzników”? - Jan Valjean znalazł się w pewnym momencie w kanałach paryskich. To tak natchnęło autora „Katedry Marii Panny”, że machnął kilkanaście stron rozważań właśnie o paryskich kanałach. Cóż my tam mamy? Ano mrok, stęchłość, zaduch. A to wszystko w labiryncie, z którego nie wyszedłby Tezeusz nawet z pomocą GPS. To właśnie "Mentolyptus doktora Rumney'a". Najśmieszniejsze - „Najśmieszniejsze jest to, że on to wszystko robi legalnie” powiedział Jasiu Filikiewicz o Jerzym Dąbczaku w „Nie ma róży bez ognia” - że, teoretycznie! (mentol, eukaliptus), tabaka ta powinna nam zapewniać odświeżenie. Jakie tam odświeżenie! Ciężki zaduch, powodujący, ze gubimy się w tej tabace, jak Szwejk w swojej budziejowickiej anabasis (swoją drogą polecam najnowsze tłumaczenie dziejów Szwejka). Mentol i otępienie? Toż to jakiś przewrót kopernikański w tabace! Niczym Jan Valjean w kanałach boimy się, że nie wyjdziemy, lecz jednak ciągle brniemy. Brniemy przez ciężką, błotnistą tytoniową maź, a wilgotne mentolowo-eukaliptusowe bagna ciągną nas w jakąś piekielną czeluść. Ale: dum spiro, spero! I w końcu jest światło. Wyszliśmy z kanałów, spoglądamy w tył, w tę pułapkę w której tkwiliśmy. Prawie, że w niej utknęliśmy, a jednak coś nas do niej ciągnie. Jakiś taki Lovecraftowski pociąg ku czemuś przerażającego...

Opiszmy jednak tę tabakę i z innej perspektywy. Tym razem już czysto beletrystycznego.

Mianowice z perspektywy psa gończego. Javert, inspektor policji, to prawdziwy pies gończy. A na dodatek prawdziwy przykład kantowskiego imperatywu kategorycznego. Obowiązek! Czy Kant zażywał tabakę - nie wiem, ale Javert tak - jak zapewne wiedzą wszyscy Ci, którzy przeczytali „Nędzników”. Wyobraźmy więc sobie Javerta, ogara, który poluje na Valjeana. Paryż, noc, zakamarki ulic na przedmieściach Paryża w dzielnicy - nomen omen - Bagno! Javert sięga do kieszeni surduta. Czy ma wyciągnąć - z przeproszeniem - "Gawith Colę"? Wtedy chyba niebo zawaliło mu się na głowę. Nie, musi sięgnąć po coś, co odpowiada rzeczywistości. Niechże fakty na miłość boską zgadzają się z rzeczywistością na przekór Heglowi! Zgrzyt otwieranej puszki - wiem, że wtedy nie było tabak w metalowych puszkach, ale niczym Jan Oborniak w swojej powieści „Krzyk ciszy” w serialu „Zmiennicy" - antycypuję! Javert sięga po coś, co jest właściwie tym samym co duchota stęchłych paryskich ulic. Mało odświeżenia, dużo tytoniowej tępoty. Nic więc dziwnego, że koniec końców gubi w końcu Valjeana.

Czym jest zatem ta tabaka? Antytezą tabaki mentolowej, tabaki odświeżającej. Mocna, zawiesista tytoniowa baza, której nie zagłuszają ani mentol, ani eukaliptus. Tabaka październikowa, tabaka marcowa, osłonięta solidną puchą metalową, w kolorze czupryny pijanego Irlandczyka. Sucha, koścista, choć ociekająca ciężkim deszczem.

Paris by night? S'il vous plaît!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Nędznicy.
- Paris by night.
Minusy Tabaki
- Brak genialności.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Sierpień 28, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Primo tradycyjność

Tabaka produkowana według receptury firmy Illingworth's Snuffs Ltd, na podstawie pomysłu tytułowego Dr Rumneya. Jest to pierwsza tabaka typu medicated.

Puszka:
Za tabakierkę należą się brawa, jest to jedna z najładniejszych puszek jakie miałem okazję widzieć. Na wieczku umieszczony jest portret Dr Rumneya, nazwa oraz wysuszone liście tytoniu. Wieczko jest odkręcane, praktycznie nie ma możliwości ,żeby uronić chociaż ziarenko proszku przy otwieraniu. Tabakierka jest dosyć duża, mieści aż 15 gram tabaki.



Konsystencja:
Tabaka przy opisywaniu zmielenia i wilgotności sprawia mi mały problem, można powiedzieć ,że jest średnio wilgotna i średnio zmielona, tyle tylko ,że z tymi określeniami kojarzą się wyroby pana Alojzego, a tabaka ta jest skrajnie od nich inna. Jest bardzo puszysta, nie klei się tak jak produkty Poshla. Ponadto co jak co, ale o tej tabace nie można powiedzieć aby była jednolita, praktycznie każde ziarenko,każdy pyłek jest innej wielkości, widać kawałki żyłek tytoniu. Barwę posiada ten proszek brązową, w klasycznym tego słowa znaczeniu. Po otwarciu tabakiery jest też dosyć mocno ubity, można odwrócić do góry dnem tabakierkę i nic nie wypadnie. Często robią się grudki ,które rozpadają się po dotknięciu palcem.
Wybaczcie moją nieudolność w opisywaniu formy tej tabaki, ale nie jest ona na pewno zwyczajna czy typowa.


Aromat:
Konserwatysta bardzo zgrabnie ujął zapach tej tabaki w słowa. Proszek jest trochę przyciężkawy pod względem aromatu, po zażyciu w nasze nozdrza jednocześnie uderza fala eukaliptusa i mentholu, w sposób genialny oczyszczają one nos. Tabaka jest dużo mocniejsza od Medyka nr 99. Aromat nie utrzymuje się w nosie godzinami, ale też nie znika w minutę po zażyciu.
Smak tej tabaki jest prosty, ale też chyba nikt złożoności od niego nie wymaga. Proszek ten był pomyślany jako tabaka lecznicza i w tej roli sprawdza się znakomicie, czy to podczas kataru czy też gdy oczyścić nos z aromatów, przed spróbowaniem innej tabaki. Do opisu warto dodać też wzmiankę o tytoniu, jest on maskowany z dużą skutecznością ale da się go wyczuć, mi on bardzo "smakuje", zostawiłem kiedyś otwartą jedną z tabakierek Mentholyptusa ,żeby sprawdzić czy menthol "wyparuje" odsłaniając tytoń i udało mi się,aromat tytoniu stał się dużo wyraźniejszy, polecam zrobić taki eksperyment z kilkoma ostatnimi gramami tej tabaki.


Można powiedzieć ,ze jest to tabaka pełna sprzeczności, niby wilgotna a jednak nie do końca, niby z mentholem a nie orzeźwia jakby się tego można było spodziewać. Dodam też ,że te 15 gram starcza mi na dość długo, chociaż zażywam jej często, Polecam fanom tabak mentholowych, gdyż Dr Rumney's Mentholyptus to coś innego niż inne tabaki o jakże banalnym aromacie mentholu i eukaliptusa.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Dobra do przeczyszczenia nosa
-Genialna tabakierka
-Tradycja
-Zmielenie- umykające zamykaniu w ramach
-Dobry tytoń
-Wrażenie ciężkości, przebywania w dusznym pomieszczeniu
Minusy Tabaki
-Wrażenie ciężkości, przebywania w dusznym pomieszczeniu
-Krótkotrwały aromat
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Maj 15, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Menholyptus

Dr Rummey. Kimkolwiek on był, to na tabace znał się znakomicie. Zachował on dla potomnych przepis znakomitej tabaki.

Tabaka ta zwie się Mentholyptus. Została ona wsadzona na ścisk do bardzo ładnej, blaszanej tabakierki. Być może i do najładniejszej jakiej widziałem. Puszka ta ozdobiona jest herbem przypominającym logo Metro-Goldwyn-Mayer. Tyle że zamiast lwa mamy twarz tytułowego doktorka.

Właściwy produkt, to całkiem mocno wilgotny, brunatny tytoń. Mimo iż jest to tabaka typu angielskiego, to zmielenie jest nadspodziewanie grube. Takie zmielenie sprzyja kichaniu i prawdopodobnie takie jest jej przeznaczenie. Mentholyptus jest tradycyjną tabaką o dużej dawce mentolu, o zacięciu medycznym. Swego czasu, zapewne była przepisywana była przez lekarzy jako remedium na katar i przeziębienie.
Warto też wspomnieć, że ta tabaka jest produkowana w RPA, a wizytówką tabak z tamtego regionu jest właśnie bardzo grube zmielenie.

Wspomniany mentol, jest typowo angielski. Czyli najlepszy z możliwych. Bardzo zbliżony spotkamy w WOS-ach. Zażywanie tej tabaki to czysta przyjemność. Chwilę po zażyciu, tabaka musi się wygodnie usadowić w nosie, trochę przy tym drapie. Gdy już to zrobi, możemy się delektować jej aromatem. Jeśli ktoś lubi mentol od Wilsona, to będzie tą tabaką zachwycony. Przy większych ilościach zapłaczemy, lecz będą to łzy radości. Delikatniejsze nosy z pewnością kichną.
W cenę zestawu wchodzi też dogłębne przeczyszczenie. Dzięki grubemu zmieleniu, tabaka nie atakuje zatok. Nie uświadczymy też spływania do gardła. Jak widać same plusy, ale to nie koniec. W cenie ok. 8 zł, dostajemy aż 15 gramów tej pierwszorzędnej tabaki. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić, to tego że tabaka posiada dość krótkotrwały aromat. Choć nawet gdyby trał dłużej, to nie cieszylibyśmy się nim długo, bowiem przeczyszczenie następuje bardzo szybko, bo właśnie taki był i jest jej cel egzystencji, żeby: "zbytnie wyciągała z głowy wilgotności".

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 08, 2011)
Bartolllini
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Wilgotna upakowana moc

Zdecydowałem się na zakup ze względu na małą dostępność, a co za tym idzie małą ilością informacji na temat tej tabaki w necie. Teraz wiem i jestem jedynym recenzentem na tej stronie co recenzuje tę tabakę. Tabakierka piękna. Czuć tradycję. 15 gramów, być może za dużo. Otwierając ją wysypałem trochę, gdyż tabaka była upchana do granic możliwości. Trzeba było zeskrobywać ją ze zbitej masy. Co do samej tabaki to jest baaardzo grubo zmielona. Po zażyciu czuć było dużą moc. Jak bym miał porównać aromat to powiedziałbym, że to mieszanka Medyka z Królewską i czegoś jeszcze (bliżej nieokreślonego). Z tego co znalazłem w internecie to receptura jest oryginalna, chwalona przez mieszkańców, których Dr Rumney leczył w regionie. Zachwalali ją i zdecydowano o szerszej produkcji (choć teraz nadal trudno dostępna). Lecznicza moc przyda mi się, bo coś czuję, że mnie rozkłada. Pzdr i polecam.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- moc
- świetny aromat
- genialna szykowna tabakiera
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 12, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Mentholyptus

Zainteresowałem się tą tabaką przeglądając aukcje. Zdziwiłem się gdyż 15 gramów tej tabaki kosztowało tyle samo co 5 gramowy Medyk! Kupiłem, spróbowałem i weszła do mojego osobistego TOP!

Tabaka jest upchana po same brzegi hermetycznej metalowej puszki z uszczelkami. Znajomi myśleli, że noszę w kieszeni pastę do butów x). Naprawdę pudełeczko jest solidne, no i pięknie ozdobione.
Proszek dość mocno wilgotny, zbity, no i grubo zmielony.

Co do aromatu to pamiętacie jak pachnie maść rozgrzewająca Bengay? Ta tabaka ma prawie, że identyczny aromat. Jest naprawdę świetny. Jedynym jego minusem jest to, że się szybko ulatnia.

Fanom mentolu szczerze z całego serca polecam :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Orzeźwiająca
- Mocna
- O niskiej CENIE!
Minusy Tabaki
- krótkotrwały aromat
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
8 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2