redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Elmo's Reserve Hot

NitzoNitzo   Listopad 30, 2011  
 
0.0
 
4.7 (12)
13631   0   1   0   0   7

Recenzje użytkowników

12 reviews

 
(10)
 
(1)
3 stars
 
(0)
 
(1)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.6  (12)
 
5.0  (12)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3  
Sortowanie 
 
(Updated: Październik 23, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Mistyczne doznanie

Czaiłem się z napisaniem tej recenzji niczym pedofil pod szkołą podstawową. Tabace takiej jak Elmo’s Reserve bez wątpienia należy się jakiś dłuższy, bardziej rozwinięty opis, w którym ujęte zostałyby wszelkie aspekty tego prześwietnego dzieła. Mimo upływających dni, tygodni i miesięcy, od czasu kiedy trafiła w moje ręce, nie potrafiłem z różnych przyczyn zabrać się za recenzje. Trudno to przyznać, ale chyba po prostu przytłoczyła mnie swoim geniuszem. Czuję jednak, że nareszcie jestem gotów na starcie z Elmo’s i popełnienie godnej recenzji.
Elmo’s przyszedł do mnie w doborowym towarzystwie czterech nowych limitek PG oraz Spartana. Po przeczytaniu recenzji kolegów z top25 oczekiwałem naprawdę czegoś wielkiego. I nie zawiodłem się. Puszeczka jest bardzo mocnym punktem tej tabaki. Powinna stanowić ozdobę kolekcji tabakierek, każdego szanującego się tabaczarza. Co prawda pierwsze otworzenie puchy wiąże się z niemałym wysiłkiem, ale gdy wjeżdża ciężka artyleria w postaci śrubokręta, problem ten przestaje mieć znaczenie. Na pomarańczowej etykietce widnieje sympatyczny czworonóg rasy Spaniel, logo producenta oraz nazwa tabaki. Poza tym mamy tu do czynienia ze standardowym ostrzeżeniem o szkodliwości. Gołym okiem widać, że puszka Elmo’s jest sporo lepsza jakościowo od tej spotykanej w dużej wersji medyka czy też Hedgesa L.260. Zresztą co ja tu się będę rozwodził-jaki koń jest, każdy widzi. Opakowanie pomimo pozornej prostoty jest praktycznie pozbawione wad, więc 5/5 należy się jak psu buda.
Proszek ma bardzo przyjemną aparycję. W wyglądzie tabaka ta przypomina czarną jak węgiel ziemię. Skojarzenia z Best Dark od WoS są tu więc jak najbardziej na miejscu. Jest średnio wilgotna oraz średnio zmielona, odrobinę tłustawa choć nie w takim stopniu jak schmalzlery. Wyraźnie można dostrzec większe kawałki tytoniu. Żeby przekonać się o geniuszu Elmo’s Reserve, nie trzeba jej nawet wciągać. Wystarczy niuchnąć odrobinę niezwykle wyraźnych zapaszków, zalotnie wabiących nas swoimi wdziękami z uchylonej tabakiery.
A czy po zażyciu jest lepiej? To tylko pytanie retoryczne. Ogrom smaków jaki poraża nasz zmysł węchu, równy jest prawie mistycznemu uniesieniu. Pierwsze chwile po przyjęciu szczypty tego magicznego specyfiku, sprawiają iż czuję jakbym unosił się 5cm ponad podłogą(Byku zmień dilera!!). Istna symfonia aromatów, która jest jak wizyta w sklepie z wszelkiej maści słodyczami i innymi łakociami. Mamy tu wszystko to o czym marzą największe łasuchy. Toffi, czekolada, karmel, wanilia, śmietanka. Niekiedy w tym chaosie nut zapachowych można wyczuć także orzechy. Hola, hola, ale dlaczego w „chaosie”? Aromaty w nosie nie nadchodzą falami , lecz w całkowitym bezładzie przeplatają i przenikają się nawzajem. W tle delikatnie przebąkuje sobie niezwykle ciężki do uchwycenia ziemisty zapaszek. Tuż po zażyciu przemyka sobie po nosie, a zaraz potem ulatnia się niepostrzeżenie. Za ten ogrom aromatów odpowiedzialna jest fasola Tonka, która ma szerokie zastosowanie w przemyśle kosmetycznym. Wszystkie te wymienione wcześniej aromaty są prawie że namacalne. Można się poczuć tak jakbyśmy dosłownie przed chwilą jedli wszystkie te wspaniałości, jakie może zaoferować nam dobra cukiernia. Za tą cudowną wielowątkowość aromatów należy się ludziom z Samuela Gawitha owacja na stojąco.
Elmo’s Reserve jest tabaczaną zagadką mającą wiele rozwiązań. Interpretacji tego dzieła jest tyle, ile nosów ją wciągających. Nie wyobrażam sobie jak mogłaby komuś nie posmakować. Wydaje mi się, iż nawet zatwardziali poszlożercy powinni czuć się usatysfakcjonowani zakupem. Tabaka ta może nastręczyć trochę trudności zwłaszcza tabaczanym żółtodziobom, ale warto poświęcić jej czas i powoli, dzień po dniu, odkrywać wciąż to nowe zapachy, które wcześniej były nieosiągalne.

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Wierny jak pies.

Elmo's Reserve zdobyłem dzięki wymianie międzynarodowej z naszym kolegą Carnalem- za co mu serdecznie dziękuję. W Polsce na razie niniejsza tabaka jest niedostępna i chyba nie zanosi się ,żeby była. Wielka szkoda, naprawdę wielka. Bo i sama tabaka jest WIELKA, genialna, niesztampowa, można by wymieniać w nieskończoność i obsypywać ją tak wieloma pochlebstwami ile ich jest w słowniku. Z powodu jej niskiej dostępności chciałbym Wam tym wierniej przybliżyć aromat i konsystencje tejże tabaki, bo na to po prostu zasługuje. Być może ktoś z importerów zainteresuje się i sprowadzi do nas tę tabakę? Kto wie.

Firma Samuel Gawith jest znana z umieszczania na swoich wyrobach (głównie tytoniach fajkowych) wizerunków psów, jak wytłumaczył mi Filek jest to symbol szlachetności produktu i SG korzysta z tego symbolu od początków firmy, jest to nawiązanie do starej angielskiej tradycji. Do tej pory jednak puszki tabak SG były raczej jednolite, utrzymane w kolorystyce czerwono-błękitnej, poprzednie zaś były bananowo-żółte, więc umieszczenie na etykiecie Elmo's Reserve psa rasy English Springer Spaniel jest dla niej dodatkowym wyróżnieniem.
Według sieciowych plotek jest to ukochany psiak jednego ze stałych klientów SG, którego odejście pozostawiło pewną pustkę w życiu właściciela. Psiak ten miał właśnie według tej plotki na imię Elmo. Słowo "reserve" może nawiązywać do określeń stosowanych do oznaczania trunków, które leżakowały przez dłuższy okres czasu.

Zacznę od puszki, bo nie jest to byle jaka puszka. Ba, może nawet budzić zdziwienie pomieszane z zachwytem u naszych rodzimych tabaczarzy. Rzekło się ,że Elmo's Reserve zapakowana jest w puszkę, puszkę, która mieści 25 gram tej cennej tabaki. Opakowanie jest bez wątpienia bardzo porządne, wręcz pancerne. Niech świadczy o tym sposób otwierania jaki zastosowałem- musiałem bowiem użyć scyzoryka, żeby otworzyć puchę. Jesteśmy przyzwyczajeni w gruncie rzeczy do niepozornych i małych opakowań w jakich jest nam serwowana tabaka, a puszki SG mogą się wydać nam ogromne. Są nawet większe niż puszka Hedgesa czy duża puszka Medicated No. 99. Są zrobione z porządnego metalu, odpornego na wgniecenia, nie mówiąc o zniekształceniach, to nie jakieś plastyczne i kruche aluminium, co to, to nie. Opakowanie jest praktyczne, o ile nie planujemy zabierać go ze sobą, trudno przecież targać ze sobą sporą puszkę, jednak w użytku domowym sprawdza się doskonale, tabakiera jest szczelna (hermetycznie zapakowana, gdy ją wreszcie otworzyłem usłyszałem: "psssstt"- uciekające angielskie powietrze :)) i w takiej puszce doskonale utrzymuje się konsystencja tabaki, czego nie można powiedzieć o 10 gramowych tabakierkach z przesuwajką, w jakich serwuje się nam tabaki SG. Do tego w bardzo łatwy i przyjemny sposób możemy brać szczypty z takiej tabakiery. Cud, miód i orzeszki! Opakowanie bliskie ideału. Do tego jeśli dobrze zamkniemy puszeczkę, to nie ma siły, nie ma takich przeciwności losu, żeby nam się przypadkowo otworzyła. Wracając do etykiety, jak już pisałem na etykiecie znajduje się pies rasy English Springer Spaniel, umieszczony na pomarańczowym tle, nad nim widnieje charakterystyczny dla SG portret Samuela Gawitha seniora, obok psiaka umieszczono nazwę blendu "Elmo's Reserve Snuff". Poniżej opisanych przeze mnie elementów znajduje się ostrzeżenie o szkodliwości, umieszczone na białym tle.

Tabaczarze, którzy mieli okazję kosztować świeżych SG pakowanych w puszki, dementują stereotyp jakoby tabaki tej starej angielskiej firmy miały być suche i drobno mielone. Zdają się to potwierdzać obydwie tabaki, które dostałem od Carnala (Elmo's Reserve i 2011 Christmas). Są wręcz mokre i cechuje je zmielenie, które określiłbym jako średnie. W każdym razie E'sR ma piękny ciemny kolor, który określiłbym nawet jako zbliżony do czarnego. Tabaka jest dokładnie zmielona, jednak można zaobserwować w niej rzadkie, grubsze ziarenka jasnego koloru. Pochodzą zapewne od żyłek tytoniu. Opisywana tabak to prawdziwa nikotynowa bomba, niewiele jest tabak, o tak dużej zawartości nikotyny.

Mieszanka tytoni jest bardzo dobrej jakości, do tego całkiem ładnie pachnie, zarówno przed zażyciem jak i po. Firma Samuel Gawith jest znana z dbania o klientów, stosowania najwyższej klasy składników i wyrabiania tabak tradycyjnymi metodami, przy użyciu zabytkowych już kilkusetletnich maszyn. Stawiam, że do wyprodukowania opisywanej tabaki zastosowano mieszankę fermentowanej Virginii, ze względu na podobieństwo nuty tytoniowej, do innych produktów opartych na takiej bazie.

Trywializując można określić aromat Elmo's Reserve jako aromat bobu (fasolki) tonka, czyli nasion Tonkowca Wonnego. Drzewa rosnącego w dorzeczu rzeki Orinoco. Bób Tonka to duże czarne fasolki, wykorzystywane od wieków do aromatyzowania tytoniu, obecnie wykorzystuje się je w przemyśle perfumeryjnym. Zapach nasion może kojarzyć się z wanilią, orzechami, cynamonem czy goździkami, można określić go więc jako aromat korzenny. Tonka zawiera kumarynę, czyli substancję o zapachu siana, kiedyś powszechnie stosowaną, jednak zakazaną w wielu państwach europejskich- powodowała marskość wątroby u zwierząt laboratoryjnych, jednak badania potwierdziły ,że nie wywiera takiego wpływu na człowieka. Jest obecna np. w turówce wonnej (trawie dodawanej do Żubrówki) czy w cynamonie. Obecnie wraca się do stosowania tej substancji.

Wracając do Elmo's Reserve, posiada ona aromat fasoli tonka, w szerokim kontekście. Najważniejszą i najbardziej wyczuwalną nutą w tej tabace jest nuta waniliowa, jest ona bardzo ciekawa, naturalna i wręcz orzeźwiająca, choć bywa nieco mdława. Kolejnym zapachem jest delikatny zapach orzechowy, wyczuwalny szczególnie, gdy wanilia nieco już osłabnie. Przy czym muszę wspomnieć, ze aromat niniejszej tabaki jest bardzo trwały. Wraz z aromatem tonki, wyczuwam bogaty i szlachetny aromat ciemnego tytoniu. Tytoń ten może kojarzyć się z lekkim posmakiem drewna, w pozytywnym znaczeniu oczywiście. Bo to szlachetne drewno, coś jak olejek cedrowy. Wydawałoby się, że aromat tej tabaki nie jest rozbudowany i może się szybko nudzić, nie jest tak. Za każdym razem doznania podczas zażywania są odrobinę inne, zawsze są ciekawe. Elmo's Reserve to znakomita tabaka na zimę, idealnie wpisuje się w klimat tej pory roku, "ciepła" tytoniowo-waniliowa nuta pobudza w te leniwe i senne dni. Muszę wspomnieć, że tabaka ta ma nieco ciężki aromat, co nie spodoba się każdemu, ale myślę ,że warto spróbować, niecodziennie obcuje się z tak ciekawym i po prostu dobrym produktem, jak Elmos' Reserve.

P--O--L--E--C--A--M, mając jednocześnie nadzieję, że niniejsza tabaka pojawi się w sprzedaży w Polsce. Koniecznie w tych świetnych puchach.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Wbrew pozorom bogaty aromat
-Słodka i ożywcza wanilia
-Świetny tytoń
-Lekki orzechowy posmak
-Puszka- ładna, praktyczna i trwała
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 29, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Elmo's Reserve

Piękna, piękna tabakierka! To pierwsze, co pomyślałem tuż po odebraniu zamówienia. Byłem bardzo ciekawy tej tabaki nawet pomimo tego, że zamówienie składało się ze wszystkich nowych "limitek" od Paula Gotarda (eh, jestem z nich dumny - ale kto by nie był? ;) ) i trzech innych tabak. Siedzieliśmy na ławce z nowymi produktami w nosie, a ja w tym czasie kombinowałem, czy uda mi się otworzyć ją monetą... Takie instrukcje widnieją na dużej, również hermetycznie zamkniętej tabakierze-puszce, od sławnego "Medyka". Nie udało mi się to.
Sama tabakiera nie wzbudza ciekawości aż tak wielkiej... Ale jaką wzbudza sama tabaka, gdy ktoś o niej nie słyszał? Ano, trudno powiedzieć. Wielce zachęcające opinie Nitzo i Pastora były głównym bodźcem mojej pożądliwości. Trochę się obawiałem, że ten rarytas może mi umknąć, lub nawet, że nie dostanę go w puszce, a w zwykłej, plastikowej tabakierce. Przez jakiś czas istniał zamysł, czy nie zamówić tej tabaki z jej ojczyzny z jakimś dodatkowym tabaczanym towarzystwem...
Na szczęście pojawiła się na Allegro. Minęło sporo czasu od kiedy o niej poczytałem - miałem małą przerwę w zażywaniu i muszę powiedzieć, że... Trochę o niej zapomniałem. Nic straconego jednak - jest teraz moja... Moja, moja, MOJA! ;)
17.50zł za 25g? Nie zastanawiałem się ani nad ceną ani nad tym, ile tej tabaki jest - pewnie wydałbym nawet 30zł za pięć gramów tego proszku. Nawet mogłaby być w tabakierach takich, w jakie pakowane były swego czasu Chapmany.
Krótko mówiąc to nakręciłem się niesamowicie, przesadnie... Może chorowicie? Cóż, rozumu mi to co prawda nie odebrało - przynajmniej nie do końca.
Żeby przedstawić opinię o Elmo's Reserve bardziej obiektywnie, niż subiektywnie powinienem trochę ochłonąć - a jakże! Nikt nie lubi przeżywać zawodów, więc naturalnym byłoby nadmierne zachwalanie...
Tymczasem wracając do puszki - hermetycznie zamknięta, duża i elegancka. Daje pewność, że żaden sprzedających jej nie podbiera ;) Najistotniejszą, praktyczną zaletą jest jednak jej świeżość. Plastikowe tabakierki tym się poszczycić nie mogą...
Ze strony estetycznej jest również świetnie. Sama puszka jest już elegancka, a etykieta pasuje do niej w swej prostocie. Prawie połowę zajmuje niestety ostrzeżenie o szkodliwości... Niestety wszystkie tabakierki są nimi kaleczone - trzeba to jakoś przełknąć, choć nie jest to znów trudne bo to nie o nie chodzi.
Poza tym markotnym czarnobiałym fragmetem mamy pomarańczowe tło - mój ulubiony kolor w świetnym odcieniu. Jak tu się nie zachwycać? No jak?
A, no tak - na tle, u góry jest logo producenta - napis "Samuel Gawith" i jego, jak mniemam, portret opatrzone czerwonym kolorem. Myślę, że każdemu powinno być znane.
A jak nie jest to warto wiedzieć, że Samuel Gawith zajmuje się produkcją tabak, a także (a może przede wszystkim) tytoni fajkowych. Firma wyjątkowa.
Poza logo tabakierka opatrzona jest napisem "Elmo's Reserve". Użyto skromnej czcionki... Pod spodem jest jeszcze "SNUFF" - ten jeszcze skromniejszy, surowszy napis to jednak nie wszystko.
Jest jeszcze... Pies! Nie byle jaki, bo Spaniel i to on jest głównym bohaterem tej etykietki. Z tego, co się dowiedziałem z recenzji Nitzo'a wynika, że jest to symbol szlachetności - czyli pasuje tutaj... Jak najbardziej pasuje.
Nie są to czcze słowa - produkt, który stworzyli jest tabaczanym arcydziełem.
Co do samej nazwy, to proponuję rzucić okiem do recenzji Nitzo, gdzie jest parę informacji...
Sam smak? Eh, produkt skomplikowany. Jak on powstał to nie mam pojęcia, ale chwała im za to, czego dokonali przez lata swej działalności.
Może zabrzmieć to dziwnie, ale ta tabaka kojarzy mi się z wyjątkowym biszkoptem - takim do ciasta, bardzo wilgotnym i kuszącym. Tyle zachwytów nad biszkoptem? Ano to nie do końca to. Zresztą bardzo chciałbym zobaczyć, jak smakowałyby tabaki o tym smaku niektórych producentów - chyba nie ja pierwszy odnoszę wrażenie, że są tabaki trafiające na rynek bez jakichkolwiek testów smakowych. Aj.
A więc jak naprawdę smakuje Elmo's Reserve... Sądzę, że pojawią się różne opinie, szczególnie, że nie mamy tu do czynienia ze smakiem statycznym. Potrafi się on zmieniać przy następnym zażyciu lub po prostu z biegiem czasu - z minutą, sekundą...
Jest tu wszystko - takie mam niekiedy wrażenie... Nie jestem pewny, czy to taki "kociołek Panoramixa" jakkolwiek dostojnie by to nie brzmiało, czy aromaty po prostu mieszają się dając coraz to nowe odczucia.
Na pewno jest wanilia. Jestem tego pewny, choć ręki uciąć bym sobie nie dał. Profilaktycznie, naprawdę... Choć cokolwiek i ktokolwiek by nie mówił ja ją czuję i już... ALE. Nie zawsze. Czasami zamiast niej jest lekka, aksamitna słodycz. To, czy jest waniliowa, czy jakakolwiek inna (nieokreślona?) nie ma znaczenia, ale w zasadzie jest ze mną dużą ilość czasu.
A co poza nią? Mimo, że jest słodko to jest wytrawnie. Są orzeszki laskowe, ale gdzieś czają się rodzynki. Goździki? Ano, bardzo możliwe. Czasami czuję, że jest mlecznie, a czasami trochę gorzko. Mimo wszystko tabaka zawsze jest wyrazista, nienachalna i przyjemna dla nosa. Czasami jest tłusto, a czasami jakby się wysuszało - nie sądzę, żeby to wszystko wynikało bezpośrednio z konsystencji, która mówi mi jakby dodano do niej troszkę parafiny jak w schmalzlerach...
Mix możnaby powiedzieć... Byleby ktoś się nie zagalopował i nie pomyślał, że odczucia są takie jak po włożeniu nosa w szufladę pełną przypraw... Tego nie powiedziałem - wszystko jest stonowane, o idealnych proporcjach. Nie ma żadnego nadmiernego przesycenia, nierównowagi, czy przesady. Ta tabaka mnie koi, uspokaja, daje do myślenia i nie pozwala o sobie zapomnieć - po prostu chce się szukać nowych smaczków, analizować smak... Wyborna, wyśmienita tabaka.
W tej chwili czuję... Słodycz zniknęła, ale orzeszki są. Czuć troszkę czegoś, co można odnaleźć w Best Dark od WoS - pewna surowość, ale nie aż w takim stopniu. Ciężko oddać ducha tej tabaki.
Obecnie przychodzą mi do głowy ciężkie fotele obite w gładką, czarną skórę stojące na ciemnym poddaszu. To jest ta wytrawniejsza część spotkania z Elmo's Reserve.
O ile do porównania Jałowca od PG potrzebowałbym jednego krzaczku, żeby mieć porównanie z "rzeczywistością" to tutaj chcę poznawać coraz to nowe akcenty, żeby stwierdzić, że z tabaką od Samuela Gawitha mogę je mieć na codzień! Niewiarygodne? Jednak prawdziwe.
Obawiam się, że ktoś może pomyśleć, że to przesadzone, a połowa z tych smaczków to urojenia - a niech i tak będzie. Co czuję to moje, o! ;)
Wracając jednak jeszcze do urojeń - wcale się nie zdziwię, jeżeli ktoś odnajdzie w ER pierniczki, czy wigilijny stół. Skojarzeń może budzić wiele, każdy może w niej szukać czegoś innego. Wydaje się, że ta tabaka jest stworzona dla zapachowych analizatorów i wyszukiwaczy.
A konsystencja... Eh, niechże otworzę puszkę... Czarna! To przede wszystkim... Trochę grubsza, niż średniozmielona, trochę tłustsza, niż wilgotniejsza. Nie trzeba się wiele przyglądać, żeby dostrzec, że są jaśniejsze "patyczki", nieco większe od czarnych "kropek" (sporych kropek).
Przyjemna dla oka, choć dla nosa jeszcze bardziej - może delikatnie zaszczypać przed sekundę, bądź dwie i... Właśnie odnowiłem sobie smak wanilii, choć wydaje się być teraz wytrawniejsza. I co? I o to właśnie chodzi, bo potrafi być inna. Alkoholowa nuta wcale mi nie przeszkadza, choć zwykle pojawia się epizodycznie.
Jest jeszcze coś, a mianowicie tytoń. Jest on praktycznie zawsze, choć lepiej go szukać, jeżeli gama aromatów nieco się ułoży w nozdrzach. To, że jest on dobrej jakości nie dziwi - to jest nieodłączna cecha Samuela Gawitha jak ich logo na tabakierkach. Mniej ziemisty, niż w innych produktach, zlewa się z całą paletą smaczków.
Na pierwszą tabakę poleciłbym raczej coś innego, choć nie sądzę, żeby ktoś się zawiódł. Jeżeli ktoś nie przepada za typem, jaki reprezentuje Elmo's Reserve to nie pewnie nie podzieli mojego entuzjazmu - ale kto wie?
Tabaka od Samuela Gawitha z ładnym Spanielem jest bez cienia wątpliwości produktem wyjątkowym, wyróżniającym się. Nie jest podobna do niczego, co znam.
Jeżeli ktoś się nad nią zastanawia to niech tego nie robi, tylko ją kupi - jest warta większych pieniędzy... W zasadzie to psie pieniądze - 3.50zł za 5g? Mała puszeczka WoS kosztuje ponad 5zł!
Psia tabaka za psie pieniądze możnaby powiedzieć - mając tylko pewność, że ktoś nie pojmie tego w opaczny sposób.
Od razu trafiła do grona moich ulubionych... W sumie jest teraz moim numerem jeden - na długo, jeżeli nie na zawsze.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- smak długo się utrzymuje
- jest lepsza od [nowych] limitek Paula Gotarda
- tania
- konsystencja torfu
- ładna, hermetycznie zamknięta tabakierka
- bogactwo smaków
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Niepełna recenzja

Zaczynam recenzję tabaki, i zastanawiam się, czy podołam? Jak opisać słowami coś, czego zmysły do końca nie mogą ogarnąć? Ta recenzja będzie niepełna. Zwlekałem z napisaniem jej, bo ciągle nie mogłem uchwycić wszystkich aromatów zawartych w Elmo's Reserve, i... ta próba się nie powiodła. Postaram się, ocalić w niej to, co już odkryłem.

Elmo's Reserve zapakowana jest w 25 gramową, hermetyczną puszkę. Jej zamknięcie jest równie solidne co sama puszka - gwarantuje świeżość tabaki (ale o tym później). Etykieta różni się od tych, na pozostałych produktach firmy Samuel Gawith. Zamiast malinowej z błękitnym paskiem, jest pomarańczowa z czarno-białym, łaciatym spanielem. Wyjątkowa etykieta świadczy o tym, że twórcy tabaki traktują ją w pewien szczególny sposób. Zostawiam te psychologiczno-detektywistyczne dociekania innym, bo w tej puszce czeka na mnie naprawdę niecodzienna tabaka.

Gdy już uporam się z otwarciem tabakiery (a sprawia problemy nie tylko za pierwszym razem), oczom ukazuje się ciemnobrązowy proszek z dość licznymi jaśniejszymi włóknami nerwów liści. Grubo zmielona i wilgotna ale cudownie puszysta - czy można wyobrazić sobie przyjemniejszą konsystencję? Jeszcze przed zażyciem stwierdzam, że blenderzy z Kendal trafili w mój gust. Konsystencja Elmo's Reserve przypomina mi opisywaną niedawno przeze mnie, Scotch Black. Nie jest jednak kleista, a odcień brązu pozbawiony jest domieszki czerni.
O doskonałej szczelności puszki i jej zdolności do zachowywania aromatu przekonałem się przez przypadek, pisząc tą recenzję. Kiedy mieszałem palcem w puszce, napawając się puszystością tabaki, poczułem amoniakalny smród. Myślałem że po pierwszym otwarciu amoniak uciekł, a jednak wciąż czaił się na dnie. Na szczęście szybko się ulatnia i znów mogę poczuć słodki tytoniowo-migdałowy aromat. Pochodzi on od fasolki tonka - tak potocznie określa się nasiona tonkowca wonnego (Dipteryx odorata). Nazywanie ich "fasolkami" nie jest bezzasadne, ponieważ to wielkie drzewo, rosnące w dżunglach Ameryki Południowej należy do rodziny bobowatych (Fabaceae), do której należy fasola i bób. Nasiona tonkowca, poza przemysłem tytoniowym, stosowane są jako substytut wanilii w perfumach i w kuchni francuskiej. Pogańskie społeczności pierwotne używają fasolek tonka w obrzędach magicznych. Czy tabaka Elmo's Reserve jest równie intrygująca i tajemnicza jak roślina użyczająca jej aromatu?

W tym punkcie napotykam na główną trudność (i przyjemność), w nazwaniu wszystkich wrażeń zmysłowych, jakie czerpie z degustacji tej wspaniałej tabaki. Nie potrafię określić kolejności, w jakiej odczytuję smaki, ani granicy między jednym a drugim. Podobnie jak z opisywaniem kolorów tęczy, niby widać czerwony, pomarańczowy, żółty itd. ale gdzie kończy się jeden a zaczyna inny? I ile ich jest? Chyba łatwiej opisać tęczę. Na pewno wyczuwam słodkawy tytoń, trochę podobny do Scotch Black, tyle że bez spalenizny - sam w sobie bogaty. Tonka dodaje aromaty wanilii, cynamonu, orzechów, kokosu (?) i marcepanu. Ale czy to wszystko? Nie wiem. Nie będę zaskoczony, jeśli znajdę w tej tabace coś jeszcze. Nie bądź zdziwionym jeśli czytasz tą recenzję i nie czujesz tych samych zapachów co ja. Elmo's Reserve jest tabaką wyjątkową, wybitną, niepowtarzalną... ...[szszsz - brak sygnału]

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ puszka zachowująca aromat tabaki
+ wspaniała konsystencja
+ egzotyka
+ mnóstwo przepysznych aromatów
Minusy Tabaki
- jakie minusy?
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Dzięki, Nitzo!

Znakomita tabaka! Nie mogę się nią nacieszyć, tym bardziej że jest w Polsce niedostępna. (Dzięki, Nitzo!) Elmo’s Reserve, jest tabaką bardzo trudną do zrecenzowania, wymagającą skupienia i dużej znajomości różnorakich odcieni smakowych. Mierzyć się z nią, to wyzwanie ale i niekłamana przyjemność. Dawno nie miałem do czynienia ze snuffem tak modernistycznie pięknym, odważnym i świeżym (ideologicznie, nie spożywczo). Piętrowo zbudowany aromat, przypomina mozaiki firmy Fribourg & Treyer, wygląda jak przecukrzona wersja Kendal Browna, a smakuje niczym mariaż dwóch kultowych tytoni fajkowych Samuela Gawitha – Perfection i 1792 Flake. Istotą tej tabaki jest brawurowa i nieco ryzykowna, lecz udana, zagrywka firmy z Kendal, polegająca na harmonijnym połączeniu dwóch skrajności. Z jednej strony czarny, grubo mielony, smolisty tytoń (czyżby nutka latakii?), z drugiej słodki i migdałowy aromat. Ten pomysł (z różnym skutkiem) wykorzystał Samuel Gawith już wcześniej, między innymi do stworzenia tabak Chocolate oraz Black Coffee. Na pierwszej linii są migdały, taka mocna, skoncentrowana słodycz o odcieniu sezamowym. Nie przypuszczam jednak, by tabaka była sztucznie dosładzana, np. glukozą. To raczej (jak słusznie zauważył Nitzo) któryś ze słodszych gatunków wirginii (Mysore, Zaire, itp.). W drugiej kolejności pojawiają się nuty naturalne, stopniowo sycąc nos aromatem orzechów, skóry i świeżo obłupanej kory drzewa, płynnie przebija się leciutka nuta paczulki wonnej. To wszystko utopione jest w sosie z fasolki tonka, który pełni tu rolę nośnika oraz katalizatora smaku, jego sianowato-migdałowy zapach wzmacnia i uwypukla tytoniowe nuty, przeplata się z nimi, wije w aromatycznym tangu. Końcowy akcent, to taka, postawiona stanowczym gestem, mocna kropka nad „i”, w postaci silnego uderzenia pieprzu. Jest to o tyle dziwne doznanie, że pieprzowego smaku nijak nie czuję, jedynie charakterystyczne szczypnięcie w nosie. A zatem – albo piżmo, albo jakieś dziwactwa rodem z Dholakii Herbal, albo blenderzy zupełnie „odjechali”, dodając do tabaki szczyptę perique. Byłby to ewenement i chyba jedyna tak skonstruowana tabaka, gdyż tytoń ten jest uprawiany tylko w jednym miejscu na świecie (w USA, w stanie Luizjana – próbowano, co prawda, przeszczepić sadzonki na inne tereny, ale uprawa nie przyjęła się, to już nie było to perique) i zbyt ekskluzywny (czytaj: drogi), aby „marnować” go do produkcji tabaki. Lecz dokładnego składu Elmo’s Reserve pewien nie jestem i są to tylko moje luźne dywagacje. Reasumując: tabaka przeprowadza nas od kremowej łagodności, do ostrej jak żyleta puenty; oleisty i gęsty wstęp, mięsiste i wyraźne wnętrze, a na zakończenie krótki, aczkolwiek dosadny, akcent. Aby stworzyć taką tabakę potrzeba wiedzy zdobywanej pokoleniami, trzeba niezliczonej masy doświadczeń i nieudanych prób, niezbędna jest nie tylko technika, lecz także absolutne wyczucie smaku. A przede wszystkim trzeba mieć serce do tabaki, kochać to, co się robi. Oto recepta na arcydzieło, jakim niewątpliwie jest opisywany wyrób. Bardzo nie lubię mówić, że coś jest najlepszą rzeczą, z jaką kiedykolwiek dane mi było obcować, ponieważ następnego dnia trafiam na jeszcze smaczniejszy kąsek i kategoryczny osąd zazwyczaj dezaktualizuje się błyskawicznie. Napiszę zatem tak: Jeśli chodzi o tabaki imć Pana Samuela Gawitha, to mam, na dzień dzisiejszy, taką prywatną świętą trójcę: Gold Mull, Kendal Brown oraz Elmo’s Reserve.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- fantastyczny, złożony smak,
- ładna puszka,
Minusy Tabaki
- niedostępna w Polsce,
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3