redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Klostermischung Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.7 (31)
45782   0   2   0   0   12

Recenzje użytkowników

31 reviews

 
(23)
 
(6)
 
(2)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.7  (31)
 
4.7  (31)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
31 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Mnich barbecue

Stały problem z nazwą. Klostermischung to świetny schmalzler, o wyraźnym, głębokim aromacie smalcu i wędzonki. Nie czuć w nim jednak rumu, nie odnalazłem go ja ani nikt kto próbował mnicha przy mnie. Nie żeby był w mieszance do czegoś potrzebny. Tabaka na mur beton jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą jakiej próbowałem. Tyle że ktoś kto wybrał Klostera ze względu na rum, może być zawiedziony.
Mnich to pierwszy schmalzler, którego zażyłem. Urzekł mnie może nie pierwszym schnupfem, ale i tak bardzo szybko, bo drugim. Z pierwszego pamiętam ciepło i kręcenie w nosie i najgorszy spływ do gardła, jaki kiedykolwiek poczułem. Ten ostatni nadal uważam za główną wadę mnicha. Radzę zorganizować coś do picia przed otwarciem tabakierki.
Klostermischung uderza w nos mocą, potem rozpieszcza bogatym blendem. Bardzo wyraźny jest smalec i wędzonka, wyczuwalne są też klasyczna bernardowska śliwka, sos barbecue, czekolada i tytoń. Aromat trzyma się w nosie mega wytrwale, daje o sobie znać zależnie od temperatury, wilgotności powietrza etc. Czysta przyjemność, nic tylko doszukiwać się smaków.
Bernardowska tabakierka zawsze na propsie, nic dodać, nic ująć. Bardzo ładna naklejka.
Nigdy nie piszę w minusach, że tabaka nie nadaje się dla początkujących (a Klostera spokojnie można by do takich zakwalifikować). Po pierwsze, nie uważam tego za wadę, po drugie, sam byłem baardzo początkujący sięgając po mnicha i w niczym mi to nie przeszkodziło.
Ciekawa, ciężka, a przy tym niezbyt słodka tabaka. Bez wahania polecam na co dzień i od święta. Świetny produkt Bernarda.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- szlachetny aromat tłuszczu i wędzonki
- pełny, ciężki schmalzler
- aromat smaków
Minusy Tabaki
- ostry, nieprzyjemny spływ do gardła
- nie ma obiecanego rumu
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

sacrum i profanum

Zawsze bliżej było mi do braci zakonnej niż do duchownych ze święceniami kapłańskimi. Poznałem wielu spośród jednych i drugich i śmiało mogę powiedzieć, że zakonnicy to mężczyźni niezwykle radośni, cieszący się każdym momentem życia. I zdradzę ci, czytelniku, ich receptę na szczęście - to połączenie sacrum i profanum. Zauważmy, mimo iż poświęcili życie Bogu, to "po godzinach" lubią sobie skosztować dobrego - i to własnej roboty! - klasztornego wina. Bonifratrzy z kolei od lat tworzą lekarstwa z mieszanek ziołowych. Niektórzy nawet upatrują początków słynnej tabaki Kowieńskiej już w XVII wieku i to tworzonej bodajże przez zakon Paulinów. Wybaczcie proszę tę dygresję - lecz czy Jezus nie był podobny? Głosił kazania, czynił cuda, ale kiedy trzeba było, to dorobił też wina na weselu albo przeciwnie - wyganiał szemrane towarzystwo, gdy urządzali mu supermarket w świątyni. I za to cenię zakonników - wiedzą, kiedy wznosić się ku niebu, a kiedy twardo stąpać po ziemi.

Mnich zaprezentowany na naklejce tabakiery z całą pewnością jest już "po godzinach". Uśmiecha się zawadiacko i niejako zaprasza do wspólnego tabaczenia. Mechanizm tabakiery jest niezawodny i wygodny. Mojego Klostermischunga dodatkowo nie szpecą żadne ostrzeżenia prozdrowotne. W dwóch słowach: elegancja i tradycja.

Konsystencja jest ziarnista. Tytoń grubo zmielony i czarny jak diabeł. Poza tym jest dość wilgotna i tłusta, jak przystało na tabakę pretendującą do miana schmalzlera.

Tabaka ta pokazała mi jak zmienia się gust tabaczarza wraz z doświadczeniem. Pierwszą tabaką jaką kupiłem, był SG Gold mull. Zakochałem się w niej i postanowiłem spróbować czegoś innego. Zajrzałem na top 25. Klostermischung - rum, tytoń. Pobiegłem do trafiki bez wahania, ponieważ rum jest moim ulubionym destylatem. Jakież było moje zdziwienie po raczeniu się Gold mullem, gdy zobaczyłem tak wilgotną i grubo zmieloną tabakę. Pomyślałem nawet, że dostałem jakiś wadliwy produkt. Tabaka od SG i recenzowany mnich są przecież jak woda i ogień. I stało się, nie zasmakował mi. Ponadto ilość nikotyny zwaliła mnie z nóg. Mnichem częstowałem się okazyjnie, a w tym czasie budowałem kolekcję innych tabak. O dziwo, z czasem sięgałem po niego coraz częściej i dopiero po opróżnieniu połowy opakowania zrozumiałem tę zadowoloną minę mnicha z naklejki. Teraz, po spróbowaniu kilkunastu różnych tabak, dane mi było dopiero odczuć wyjątkowość tej mieszanki. Pewnie nawet wyraz twarzy mam podobny co mój naklejkowy kumpel od tabaczenia. Często uśmiechamy się do siebie porozumiewawczo, bo wiemy, co nas czeka po niuchnięciu.

A w czarnych jak proch ziarnach tytoniu ukryty jest aromat niezwykły, bo nieokreślony. W każdym razie na pewno nie wyczuwam w nich rumu. Tytoń owszem, gra tutaj pierwsze skrzypce. Wysokogatunkowy i podwędzany. Wszystko w takich proporcjach, że żaden aromat nie dominuje nad innymi. W tle przelata się coś słodkiego i gorzkiego. Chwytam się czegoś, jakby kawy, ale odrzuca mnie i wypycha przed szereg kakao? Nie wiem, ono też uciekło. Niesamowicie tajemnicza tabaka. Żaden zapach nie chce zostać zdemaskowany. Te aromaty są jak rzymska falanga - chronią się nawzajem i atakują razem. Siłą tej tabaki jest właśnie współpraca zapachów, skomplikowany węzeł aromatów, którego nie sposób rozszyfrować i rozłożyć na czynniki pierwsze.

Tabaka nie spływa do gardła, nie czuję też żadnych podrażnień. Świetnie przeczyszcza nos, a ogromna dawka nikotyny pozwala zastąpić palenie fajki, gdy śpieszno na zajęcia i nie ma czasu delektować się powolnym pykaniem tytoniu.

Zachęcam wszystkich do spróbowania tej tabaki, mimo źe początkowe wrażenia mogą być różne. Ja tymczasem razem z moim naklejkowym kumplem od tabaczenia po raz kolejny idziemy toczyć bój z falangą aromatów!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- smak tradycji w każdym ziarnie
- niezwykle złożony aromat
- duża dawka nikotyny
- piękna tabakiera
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
3.5
Ocena opakowania 
 
5.0

Schweinschmalzler

Klostermischung jest tabaką sławną, a może nawet (dla niektórych) kultową. Dla mnie sława jak i wysokie miejsce w rankingu tego schmalzlera są niezrozumiałe. Moim zdaniem jest wiele tabak dużo lepszych niż Klostermischung. Nawet w obrębie gatunku (w końcu nie tak licznego) można znaleźć kilka lepszych produktów. Postaram się więc rzetelnie opisać ten wyrób, a rozwiązanie fenomenu "Mnicha" pozostawiam Wam.

Tak jak zdecydowana większość produktów firmy Bernard, Klostermischung zapakowany jest w zgrabną i praktyczną tabakierkę z czarnego akrylu. W bocznej ściance umieszczony jest suwaczek pozwalający na regulowanie wielkości otworu, przez który wysypujemy tabakę. Jedyna nalepka znajduje się na awersie tabakierki i przedstawia słynnego mnicha w brązowym habicie i okularach. Braciszek uśmiecha się zawadiacko, spogląda z ukosa i właśnie zbliża do nosa szczyptę tabaki z trzymanej w dłoni tabakiery. Ta bardzo oryginalna, a jednocześnie wpisująca się w styl firmy etykieta, wywołała swego czasu sporo kontrowersji. Ja postanawiam wstrzymać się od komentarzy na temat wyobraźni niektórych tabaczników. Ponad mnichem wypisane jest gotykiem "Schnupftabak", czyli tabaka; poniżej nazwa. Jedyne co mnie zastanawia to brak wyrazu "schmalzler" lub "Brasil". Jednak rzut oka na zawartość tabakiery nie pozostawia wątpliwości. Ciemnobrązowy proszek jest grubo mielony i tłustawy jak na prawdziwego schmalzlera przystało. Kiedyś podobno używano smalcu do produkcji tego typu tabaki. Dziś stosuje się parafinę. Mam co do tego wątpliwości, bo gdy wącham Klostermischung, wydaje mi się, że jednak została natłuszczona w bardziej tradycyjny sposób. Smalec tu zastosowany musiał być wytopiony prosto ze świni wędzonej gorącym dymem. Jeśli mieliście okazję jeść świeżo wędzoną, domową kiełbasę to powinniście znać ten zapach. Użycie słowa "wędzonka", często pojawiającego się w opisach tabak tego typu, w tym jednym przypadku jest w pełni uzasadnione. O Klostermischung niektórzy mówią jako o schmalzlerze z aromatem rumowym. Ja twierdzę, że jest to schmalzler o zapachu wieprzowym. Dopiero po zażyciu przez obłoki dymu z wędzarni przebija się pewna słodycz przypominająca melasę, z której robiony jest rum. Również inne, typowe dla schmalzlerów smaki, jak kawa i czekolada, są obecne ale zmarginalizowane przez wędzonkę, co uznaję za wadę. Z drugiej strony, największą zaletą tej tabaki jest to, że owe dodatkowe nuty zapachowe nie są wyczuwalne za każdym razem, przez co w zależności od pory roku i powietrza, smak jej różni się. Jest to o tyle ciekawe, że nigdy nie ma pewności, czy do końca poznało się tą kompozycję. Wolałbym jednak, żeby tą nieuchwytną nutą była wędzonka, a nie rum, kawa czy czekolada. Rzadko w swoich recenzjach zwracam uwagę na zawartość nikotyny ale w tym przypadku nie da się jej nie zauważyć. Klostermischung jest jedną z najbogatszych w nikotynę tabak, ze wszystkich których próbowałem. Jest to kolejny, po aromacie wędzonki, czynnik, sprawiający że nie mogę jej zażywać zbyt często.

Klostermischung to dziwna tabaka. Niby rasowy schmalzler ale inny niż wszystkie. Nie wiem, w którym miejscu rodziny tych produktów ją umiejscowić, aby dobrze wypadła na rodzinnej fotografii. Przez ten zapach wędzonej wieprzowiny bliżej jej do takich specyfików jak Toque Cheese and Bacon niż Brasil Doppelt-fermentiert.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ prawdziwie schmalzlerowa konsystencja
+ jednocześnie tradycyjna i egzotyczna
+ złożony aromat pozwala na długie odkrywanie tabaki
+ tabakierka
Minusy Tabaki
- wędzona wieprzowina to nie jest to czego szukam w tabace
- za dużo nikotyny zniechęca do zażywania
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Kiełbaska :)

Tabaka ta była moim pierwszym prawdziwym schmalzlerem. Standardowe plastikowe pudełko z zasuwką, zdobi nadruk, przedstawiający mnicha który z nieukrywaną przyjemnością(wcale mu się nie dziwię) zażywa owej tabaki.

Przy moich pierwszych zażyciach wyczułem jedynie aromat wędzenia i zastanawiałem się, jakim cudem tabaka ta, może być dla kogoś słodka w smaku. Po pewnym czasie odkryłem jej całe piękno. Zdarzyło się tak, ponieważ tabaka ta niezbyt mi smakowała, a jednak intrygowała i postanowiłem, że będę ją zażywał aż mi posmakuje(głównie ze względu na jej wysoką pozycję w Top 25). Po pewnym czasie użytkowania stwierdziłem, że jest mega słodka i bardzo smaczna. Myślę, że za ową słodycz odpowiedzialny jest aromat rumu, oraz słodki tytoń w połączeniu z wanilią i Bóg wie czym jeszcze. Grube zmielenie i duża wilgotność powodują straszny spływ do gardła który warto zapić wodą, jednak uwierzcie mi warto :) Tabaka ta świetnie komponuje się z deserami, jak i z jasnym piwem(zmienia jego smak w bardziej słodki).

Podsumowując, tabaka warta jest swoich pieniędzy i dajcie jej szansę. Ja jej bogaty bukiet aromatów odkryłem gdy pudełeczko było już prawie opróżnione. Jedyne co mogę zrobić to czym prędzej przy zamówieniu dodać ową mieszankę do koszyka. Bez wyrzutu sumienia zjem wędzone ciasteczko zaserwowane przez braci Bernard :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Zmielenie
-wilgotność
-słodycz aromatu
-Opakowanie(szczególnie druk)
Minusy Tabaki
-może być trudna dla początkujących
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Mmmm...mnich pychotka :)

Pierwsza wiosenna burza zaliczona, spacer po jednym z najładniejszych zakątków mojego ponurego miasta natchnął mnie do napisania pierwszej w swoim życiu „recenzji”. Będą to moje odczucia i wrażenia po zażyciu tej tabaki, gdyż do napisania prawdziwej recenzji nie mam ani wystarczającego doświadczenia, ani wiedzy na temat tabak.
Klostermischung , ta nazwa często pojawia się na forum za sprawą głównie jednego kolegi (i to właściwie skłoniło mnie do jej zakupienia). To pierwsza tabaka od Bernarda jaką mi było dane skosztować i nie żałuje decyzji. Już po otwarciu paczki z pozostałych aromatów można było wyczuć słodkawy smak Mnicha. Moja wrodzona cierpliwość nie pozwoliła mi długo zwlekać ze spróbowaniem. Przesuwam suwaczek, usypuje dwa małe kopczyki na dłoni i wreszcie kosztuje tego cudownego specyfiku, w me jeszcze nie wprawione nozdrza uderza dość mocny rumowy aromat delikatnie drapiący na początku, jednak szybko przeistacza się on w delikatny, słodki i kojący zapach jakby czekolady, mnie osobiście przypomina to kakao rozpuszczalne Puchatek (w dzieciństwie zjadałam ten proszek tonami, a ten aromat przywołuje zawsze jedno wspomnienie… wielka góra lodów waniliowych posypanych obficie właśnie Puchatkiem… mmm pychota:)). Przez cały czas w tle można wyczuć wspaniały tytoń, a delikatny słodki aromat dość długo się utrzymuje.
Teraz doskonale rozumiem skąd ta uśmiechnięta mina u widniejącego na tabakierce lubieżnego Mnicha:) O tabakierce, zmieleniu i tego typu innych walorach jest opisane w pozostałych recenzjach więc nie będę tego powielać.
Od siebie dodam jeszcze tylko że jest to tabaka, w której zakochałam się od pierwszego zażycia. Polecam każdemu zaczynającemu swoją przygodę z tabaką:)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-przyjemny słodki smak
-lekka w odbiorze
-aromat długo się utrzymuje
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
31 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4 5 6 7