redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Fichtennadel-Tabak Hot

FilekFilek   Maj 13, 2010  
 
0.0
 
4.7 (18)
32607   0   1   0   0   13

Recenzje użytkowników

18 reviews

 
(14)
 
(4)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.7
 
4.6  (18)
 
4.9  (18)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
18 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4  
Sortowanie 
 
(Updated: Luty 23, 2013)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Tajemnicza wyprawa Tomka

W podstawówce niewiele brakowało, abym nauczyła się tajemniczego zjawiska osmozy, jako że z zapalczywością nietypową dla siedmioletniego dziecka pochłaniałam książki. Zalewałam się łzami, siedząc z latarką pod kołdrą i czytając o Ani z Zielonego Wzgórza pochłanianej przez czarną otchłań rozpaczy, śmiałam się do rozpuku z pomysłów Tomka Sawyera, dorwałam nawet jeszcze wtedy niezrozumiałe dla mnie „Rozdziobią nas króki* wrony”, ale nic nie wciągnęło mnie tak, jak seria książek Alfreda Sżklarskiego o Tomku Wilmowskim. Z fascynacją poznawałam nowe miejsca, kultury… Mój luby śmieje się czasem, że jest z facetem, jest w tym trochę prawdy, bo wychowałam się na blokowisku zdecydowanie zmaskulinizowanym i pewne nawyki i podejście do niektórych spraw chcąc, nie chcąc przejęłam, jednakże mam jedną słabość- jestem kobietą i do tego cholernie empatyczną. Przez to niesamowicie zżywam się z bohaterami lektur i razem z nimi bardzo przeżywam całą fabułę. Do piątego tomu serii o Tomku Wilmowskim, tzn. „Tajemnicza wyprawa Tomka” mam niesamowity sentyment. Pomijając aspekt polityczny, który zrozumiałam dopiero sięgając do książki lata później, ta książka znaczy dla mnie wiele ze względów rodzinnych. U niektórych domowników mogłaby wywołać przeciwieństwo lokalnego patriotyzmu…
Dla tych, którzy nie czytali, wyjaśniam, iż ten tom dotyczy podróży na Syberię w celu uwolnienia zesłanego na Sybir kuzyna głównego bohatera i przy okazji złapania kilku dużych kotów. Wracając do tematu… Bujne opisy przyrody sprawiały, że dosłownie szłam krok w krok za Tomkiem i widziałam wszystko oczami autora. Czułam każdy zapach… tak, zapach. Zapach leśnej ściółki, świeżego śniegu, żywicy i smrekowych igieł. Teraz, gdy bliższy jest mi atlas i blok milimetrowy, daleka jestem od czytania stricte dla przyjemności i w natłoku codziennych spraw nie pamiętałam o tym, co kiedyś czytałam. Ale historia lubi się powtarzać i kiedy za sprawą mojego lubego skosztowałam tabaki od Bernarda, Fichtennadel, wszystko powróciło i znów jako siedmioletnia dziewczynka stałam w Syberyjskiej tajdze rozglądając się wokół czy nie ma w pobliżu żadnego tygrysa. Ta tabaka wywołała u mnie tyle cudownych uczuć, że nie sposób było się nią nie zachwycić. Jest drobno zmielona i nie drażni nosa, ma przyjemny jasno brązowy kolor i jest bardzo wilgotna. A jej smak… Arcydzieło! Już przy otwarciu prześlicznej tabakierki z bocznym suwaczkiem, dużym świerkiem na pierwszym planie, lasem, górami i miastem w tle, stylizowanej na staroświecką czuć jest ten niesamowity aromat. Zanim jeszcze otworzyłam i namiętnie obwąchiwałam pudełko, to miałam wrażenie, że wącham WcKaczkę, ale kiedy tylko tabaka znalazła się w moim nosie zmieniłam zdanie. Zamknęłam oczy i leżałam na lekko zmrożonej, aromatycznej ściółce, wokół mnie był ogromny iglasty las, który bombardował zapachem świeżego śniegu, żywicy i igieł. Fichtennadel, znaczy świerkowe igły i tu jak nikt Bracia Bernard zamknęli w dziesięciogramowym pudełeczku całą esencję lasu. Nie czuć ni krzty chemii, wszystko idealnie ze sobą współgra i tworzy mozaikę wspomnień, historii, piękna i aromatów. Polecam ją każdemu, bo warto, naprawdę warto. Cóż tu dużo mówić. Bezapelacyjnie należy jej się 5 gwiazdek. Raz jeszcze muszę podziękować Ralfowi za inspirację i namówienie do kupna tej tabaki.


*- pisownia oryginalna

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Syberyjska tajga
- Niesamowitość
- Tabakierka
- Przekaźnik historii i natury
Minusy Tabaki
- Za szybko się kończy
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Szumią sosny na gór szczycie, piękne tabaczarza życie...

z Fichtennadel Tabak mam wiele bardzo przyjemnych wspomnień, jest to jedna z moich ulubionych tabak, z pewnością znajdzie się dla niej miejsce w pierwszej 10 mojej tabaczanej listy wszechczasów. Do "Świerkówki" (jak pieszczotliwie nazywam opisywaną tabakę) idealnie pasuje Kaszubskie powiedzenie- "święte Kaszubskie ziele do zażywania w pracy,domu i kościele", ba i w domu i w kościele, w parku i w lesie, nad morzem i w górach, wszędzie ta tabaka będzie odpowiednia, czy to w czas świąteczny czy w zwyczajny-nudny-szary dzień. O uniwersalności tejże tabaki decyduje wiele cech, które zespojone razem tworzą wspaniałą, nietypową i niesztampową mieszankę. Można tu wymienić bardzo uniwersalną formę proszku, komfortową do zażywania w prawie każdych warunkach i nieinwazyjną dla naszego nosa. Warto także wspomnieć o uniwersalnym aromacie, jakim jest aromat szeroko pojmowanego lasu iglastego. Tak, całego lasu iglastego, nie tylko jakiegoś tam samiuteńkiego świerka na skraju grani, ale całego lasu iglastego, całych turni z samotnymi świerkami i caluśkich mroźnych hal. Podczas zażywania w naszym nosie pierwsze skrzypce gra menthol, ustępując jednak po chwili całemu bukietowi aromatycznemu kojarzącemu się z Pinus mugo Turra. To jak mroźne powietrze połoniny, które wdarło się na skraj lasu iglastego pełnego świerków i sosen, zaskakując zbłąkanego wędrowca, pijącego napar z świerkowych igiełek. Skojarzenie z pachnącym żywicą świątecznym drzewkiem także będzie właściwe, wspomnienie oczekiwania i tych zielonych, ostrych ,ale pachnących igiełek. Nie znajdziemy tu sztucznego i drażniącego zmysł powonienia zapachu znanego z choinek Wunder-baum, znajdziemy piękny, prawdziwy, a do tego SZALENIE intensywny i mocny aromat iglaka. Aromat tej tabaki potrafi utrzymywać się dobre kilka godzin, nie powstrzyma go gęsty dym papierosowy, nie powstrzyma zapach wieczerzy, nie straszny mu nawet odór miasta. Wydawałoby się ,że mieszanka mentholu i żywiczno-iglanego zapachu to nic odkrywczego, że szybko może się znudzić- BŁĄD. Za każdym razem doznanie będzie odrobinę inne, w zależności gdzie zażyjemy, w zależności jak zażyjemy i to jest w tej tabace piękne. Od siebie mogę polecić zażycie na świeżym powietrzu, zwłaszcza zimą, niezapomniane uczucie. Można powiedzieć ,że to tabaka na każdą porę roku, latem pięknie chłodzi i pozwala odczuć ulgę od wszechogarniającego i wszechobecnego gorąca, zimą dzięki mroźnej fali powietrza pozwala rozkoszować się aromatem przez jeszcze dłuższy okres czasu. Zawsze staram się znaleźć jakieś wady w tabace, jednak w tym przypadku nie potrafię, nie mogę silić się na obiektywizm, gdyż zakrawałoby to na hipokryzję. Mogę jednak odeprzeć argument, którego bym się spodziewał, a brzmiący "na diabła dali tam menthol?", ano po to aby nie tylko przedłużyć czas odczuwania aromatu, ale także po to aby zapewnić maksymalne odświeżenie, aby uwypuklić bogactwo aromatyczne głównej nuty, aby... można wymieniać w nieskończoność, ale ja wolę zażyć kolejną szczyptę, kolejny raz ubrudzić dłoń tą zacną tabaką i zażyć z dłoni... i pogrążyć się we wspomnieniach napawając się fantastycznym aromatem.

Pro forma napiszę o zmieleniu i wilgotności opisywanego proszku, który zaserwował nam Bernard: tabaka jest wilgotna oraz średnio zmielona, jednak jest diametralnie inna od produktów Pana Alojzego Poschla, kto zażywał inny wyrób Bernarda z gatunku snuff, ten wie o co chodzi. Do tego muszę napisać, że sam proszek bardzo pięknie pachnie, zapach jest mocny i szybko rozchodzi się po całym pomieszczeniu. Jeśli chodzi o ilość nikotyny, to nie ma jej w Fichtennadel zbyt wiele.

Opakowanie tej tabaki także zasługuje na pochwałę oraz hymny pochwalne (conajmniej), niby jest to standardowe dla Bernard GmbH czarne pudełko z przesuwajką, jednak najpiękniejsza i najbardziej wartościowa pod względem estetyki jest w nim etykieta. Etykieta to malunek na pierwszym planie, którego umieszczono samotny świerk rosnący na grani. W tle widnieje ściana lasu iglastego, w pobliżu świerka jest paprotka, zaś w dolinie widać zarysy miasteczka. Sielski widok, uspokajająca zieleń (dominująca barwa na malunku), piękno natury... Na etykiecie znajduje się także nazwa tabaki zapisana czerwonymi literami (można ją tłumaczyć m.in. jako " tabaka o aromacie igieł sosny"), poniżej znak firmowy Bernarda, czyli gryf klucznik. Jakby dla uzupełnienia na etykiecie zawarto także napisy informujące, że jest to popularna i odświeżająca tabaka.

Dla mnie osobiście jest to tabaka, którą powinien spróbować każdy, tym bardziej dziwią mnie średnie oceny poprzedników, może zbyt krótko z nią obcowali? Może byli zawiedzeni tym, że zakupili produkt Bernarda niebędący schmalzlerem? Kompletnie nie rozumiem. Ja ze swej strony serdecznie polecam.

PS: Jeden z kolegów zasugerował ,że trudno pozbyć się aromatu opisywanej tabaki z nosa. Kto by chciał pozbywać się tego pięknego aromatu z nosa? W każdym razie Nitzo radzi: zaaplikuj sobie mocną mentholówkę, Hedges, Sturco Menthol, Honey Menthol, Red Bull i "problem" z głowy. :)
W razie wystąpienia problemów z dozowaniem tabaki, informuję ,że wilgotne tabaki mają to do siebie ,że lubią zbijać się w pudełku. Rada? Stuknąć kilka razy w pudełko przy dozowaniu. :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Naturalny aromat: szyszek, igieł, żywicy...
-Początkowa mentholowa ochłoda
-Konsystencja
-Piękna etykieta tabakiery
-Intensywny, długoutrzymujący się aromat
Minusy Tabaki
-Jakie minusy??!!
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 15, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Czy wiesz jak pachnie radziecki las?

Pod takim właśnie hasłem reklamowano kiedyś radzieckie płyny do kąpieli. Co ta tabaka ma wspólnego z, już nie mówię, że z płynem do kąpieli, ale ze Związkiem Radzieckim? Związek Radziecki, to już przeszłość. Właśnie, przeszłość, a jeśli przeszłość to i wspomnienia. Ale po kolei.

Jak to wielokrotnie przypomina w swoich felietonach najwybitniejszy polski publicysta Stanisław Michalkiewicz, a czyni to za księdzem Bozowskim, „nie ma przypadków są tylko znaki”. No bo czyż nie znakiem było, że udałem się do najlepiej zaopatrzonej trafiki w moim regionie, zaraz po tym, jak zacząłem czytać Turgienieniewa i jego „Zapiski myśliwego”, w których tabaka pojawia się - w porównaniu do innych dzieł literackich - bardzo często ?

Stylowa i surowa naklejka na pudełeczku po raz kolejny potwierdza moją teorię, że dobre tabaki łączą się z dobrą literaturą. Zaraz po zakupie dobrej tabaki warto również kupić również dobrą książkę pasującą do danej tabaki. I tak np. do „Aecht Altbayerischer Schmalzler”, pasuje wyśmienicie „Tako rzecze Zaratustra”, „Pariser” natomiast komponuje się wyśmienicie z Zolą czy też z Balzakiem (choć do niego bardziej pasowałaby chyba Makuba od „F&T”, vide: „Ojciec Goriot”), a do Dickensa wszelkie „SP” czy „szkockie” są jak znalazł. Z etykiety „F” bije zieleń i i odcienie żółci - to kolory lasów z opowiadań z opowiadań Turgieniewa. Równie smutne co piękne. Otrzyjmy łzy, połóżmy tabakierę na „Zapiskach myśliwego” i wejdźmy do rosyjskiego lasu. A w lesie?

Czyżby dopadła nas lekka złość, że nie jest to coś grubo mielonego i trudnego w odbiorze? Coś, co chłopi z gubernii orłowskiej czy kałuskiej trzymali w brzozowych tabakierach? Być może. Trochę się gniewamy, w końcu machamy rękami jak wiatrak (a niech tam!), tak jak to robił Obałduj, w opowiadaniu "Śpiewacy" i wskakujemy w igliwie. Może to i grzech, że nurzamy się w tytoniowej bazie, znanej nam już choćby z „Amostrinhy” czy „Jubilaumsa”, dobrze znanej starym myśli...wróć!, tabacznikom, ale jaki ten grzech przyjemny. Niby to samo, a jednak inne. Wyrzuty sumienia zostają tu stłumione niezwykle żywym aromatem świerku. Nie jest to jednak aromat otumaniający, gorący. Wręcz przeciwnie, jest on zimowy (ach, czyżby i kapka mentolu?) a przez to niezwykle odświeżający; ostro, acz przyjemnie, drażni nozdrza niczym zimowe rosyjskie powietrze. I najważniejsze - tak jak w opowiadaniu "Śmierć", w którym bohater wkracza do zniszczonego przez zimę lasu i nachodzą go wspomnienia, tak my wchodzimy do lasu pełnego wspomnień. Lepsze, gorsze, ale zawsze to wspomnienia. Co prawda Francuzi powiadają, że lepsze od wspomnień jest tylko czekanie, lecz kto by tam słuchał Francuzów? Śmiało! Wejdźmy w świat wspomnień, tego co było, pobawmy się trochę w Hamleta z powiatu szczygrowskiego - opowiedzmy sobie przeszłość.

Parafrazując pytanie zawarte w tytule recenzji:
Czy wiesz jak pachną wspomnienia?

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Rosyjska dusza.
- Wspomnienia.
- Zima.
Minusy Tabaki
- Dobrze znana podstawa tytoniowa.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Chwila wytchnienia w Puszczy Bernardowskiej

Fichtennadel to jeden z pierwszych Bernardów, które zagościły w mojej kolekcji.
To od niego zaczęła się moja przygoda z tą niebywałą marką.
Przygoda, którą już od dawna planowałem rozpocząć.

Do jego zakupu zachęciła mnie przepiękna szata graficzna na tabakierce.
Bez względu na zawartość, musiałem posiąść to dzieło sztuki na własność.
To był impuls; miłość od pierwszego wejrzenia, szybsze bicie serca, emocje wzięły górę i bez zbędnej zwłoki dokonałem zakupu.

Oczekując na przesyłkę obejrzałem i przeczytałem wiele recenzji.

Paczka dotarła, emocje sięgnęły zenitu.
Kilka pierwszych minut poświęciłem na podziwianie tabakierki.
Był to jeden z tych magicznych momentów dla każdego tabaczarza.

Pierwszy raz miałem do czynienia z tabakierkami na boczny suwak.
Przesunąłem zamek i zdrowo (czyt. nieumiejętnie) posypałem. Nie spodziewałem się takiej przepustowości :D Od razu wypłynąłem na głębokie wody.

Doznania ciężko opisać. Czytając Wasze recenzje, właśnie mniej-więcej tak wyobrażałem sobie Fichtennadel'a. Przez to przygotowałem się nieco na nasze pierwsze spotkanie (żeby nie doznać szoku) :)

Zapach przypomina świeżość lasu iglastego w upalny dzień.
Gorąco aż pulsuje od gruntu, unosząc do góry aromatyczną wiązankę zapachową.
Mentol w tej kompozycji zachowuje się niczym kojący, delikatny i chłodny wiaterek, na który czekamy jak na zbawienie.
Bracia Bernard pokazali klasę. Uchwycili krótką chwilę i zatrzymali czas.
Bogaty, chłodny i orzeźwiający aromat.

W odpowiednich rękach nawet tak prosty składnik jak mentol, może stać się częścią wielkiego dzieła.
Składnik prosty, ale dobranie odpowiednich proporcji i połączenie z pozostałymi aromatami to wyższa szkoła jazdy. Sztuka zarezerwowana wyłącznie dla prawdziwych Mistrzów!
Tabaka, która z każdym kolejnym zażyciem "układa" się inaczej.

Moja recenzja nie jest obiektywna.
Firma Bernard Tabak to mój absolutny faworyt, zostawiający konkurencje daleko w tyle.
Ich produkty to istne dzieła sztuki.
Tabaki z duszą, produkowane od wieków ręcznie, z najlepszych możliwych składników.
To siła piękna i tradycji.

------------

Tabaka ciemnobrązowa, o średnim zmieleniu i dużej wilgotności.
Bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

------------

Wasze zdrowie!

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Październik 17, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Świerkowych igieł czar

Pośród bogatej oferty tabak braci Bernard szczególne miejsce zajmują tabaki określone mianem "snuff". Są to tabaki mentolowe okraszone dodatkowo różnymi ciekawymi nutami aromatycznymi. Jedną z nich szczególnie wartą uwagi jest Fichtennadel. Z języka niemieckiego nazwa ta oznacza świerkowe igły i taki właśnie aromat proponuje nam Bernard w swym kolejnym dziele :)
A jak to wygląda w praktyce ?
Podobnie jak w większości Bernardów i tym razem etykieta tabakierki nie daje powodów do wątpliwości , jasno ukazując z jaką tabaką będziemy mieć przyjemność - dumny świerk w górskim otoczeniu i opis mówiący że mamy do czynienia z orzeźwiającą szczyptą w aromacie świerkowych igieł. Wątpliwości również nie ma po otwarciu tabakierki i sprawdzeniu aromatu: mocny zapach świerkowych igiełek, żywicy i szyszek okraszony solidną nutą mentolową od razu przywodzi na myśl klimat iglastego lasu :)
Konsystencja tabaki jest średnio zmielona, średnio wilgotna (ale mocniej niż mentolowe snuffy innych firm) o ładnej brązowej barwie. Aksamitna i przyjemna w dotyku w bernardowym stylu.
Pora zażyć...i znów nie ma żadnych wątpliwości - mocne uderzenie świerkowych igieł, żywicy w połączeniu z solidnym mentolem od razu konkretnie daje się odczuć w nosie. W tej chwili możemy się poczuć jak na spacerze w chłodny, jesienno-zimowy dzień w gęstym iglastym lesie, podczas którego możemy orzeźwić umysł a także zrelaksować ciało :) Gdy orzeźwiające uderzenie jednak trochę zelżeje, pojawi się nam słodkawe, tytoniowe tło, świetnie uzupełniające główny aromat tej tabaki. Jeszcze po wyczyszczeniu nosa długo możemy cieszyć się świerkowo mentolowym aromatem.
Fichtennadel to dla mnie tabaka wybitna, konkretna w każdym calu. Bernard po raz kolejny jasno i precyzyjnie określił jaką tabakę mamy w tabakierce - za co bardzo cenię tą firmę :) Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Bernardów, bardzo godna polecenia wszystkim miłośnikom mentolowych tabak orzeźwiających, również tym ceniącym sobie naturalność aromatu w tabace. Początkującym tabacznikom nie powinna sprawić żadnych problemów a na pewno ukaże piękno i skutecznie wprowadzi w świat bernardowych tabak z grupy "snuff". Polecam gorąco wszystkim :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- mocny aromat w pełni zgodny z nazwą
- mocno orzeźwiająca
- przyjemny, słodkotytoniowy finisz
- relaksuje niczym spacer w iglastym lesie
- aromat długo utrzymuje się w nosie
- piękny, klimatyczny rysunek na tabakierce
Minusy Tabaki
- brak
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
18 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3 4