redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Brasil Feinst Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.6 (11)
21516   0   1   0   0   3

Recenzje użytkowników

11 reviews

 
(8)
 
(3)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.6
 
4.6  (11)
 
4.6  (11)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
11 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3  
Sortowanie 
 
Ocena ogólna 
 
4.9
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.5

W takt Wagnera

Specjalnością Bernarda są schmalzlery. Tłuste, ciężkie, mocno tytoniowe tabaki bez krzty mentolu. Do tej pory miałem okazję skosztować Aecht Altbayerischer Schmalzler, Klostermischunga, Zwiefachera oraz Ddoppelaromy od Pöschla. Jak na ich tle wypada Brasil Feinst?

Zacznijmy od tabakierki. Prosta i gustowna, jak to bywa u Bernardów. Z przodu mamy rycinę starszego pana raczącego się tabacznym pyłem, nazwę tabaki, producenta i białe tło. Na odwrotnej stronie widnieje jakieś mityczne zwierzę trzymające klucz, informacje o producencie, ostrzeżenie o potencjalnej szkodliwości oraz klasyfikacja ministra zdrowia Unii Europejskiej: L:9 L2. Niestety nie mam pojęcia co to może znaczyć.

Obok mnie stoi butelka z kwasem chlebowym. Biorę łyka, po czym chwytam tabakierkę prawą dłonią. Rozsuwam boczne otwarcie i delikatnie wącham aromat wydobywający się ze środka przesuwając przy tym tabakierką powoli pod nozdrzami. Przekładam ją do lewej ręki, po czym nasypuję kopczyk na prawej dłoni. Czując rodzynkowy posmak kwasu przyglądam się konsystencji tego szlachetnego proszku. Mimo, że to schmalzler, nie do końca przypomina wyglądem Aechta czy też Ddoppelaromę. Bliżej mu raczej do Amostrinhi. Brasil jest mniej tłusty, bardziej brązowy niż czarny i jakby drobniej zmielony.

Sznup.. ahh. Czuć charakterystyczne dla szmalcerów pieczenie i ciepło w nosie. Szmalcery pieką w inny sposób niż tak popularny niestety Red Bull. Przyjemnie rozgrzewają, dzięki czemu sprawdzają się podczas długich jesiennych wieczorów, zimowych nocy, do snu, przy czytaniu oraz podczas setek innych okazji.

Cóż tu czuć? Na pierwszy front delikatne owoce. Lekko sfermentowany banan, albo banan w spirytusie. Tak, alkohol też jest delikatnie wyczuwalny. Tuż za nimi kroczy dumnie gorzki czekoladowy aromat, ramię w ramię ze świeżo paloną kawą przyprawioną czymś korzennym. Idą w takt Wagnerowskich nut perfekcyjnie odgrywane przez tę bawarską używkę. Z drugiej strony czuję się przeniesiony w czasie i przestrzeni, gdzieś do XVII wieku na Kresy Wschodnie - a to za sprawą kwasu chlebowego. Dzięki swojej lekkości - jak na szmalcera - oraz jakby delikatnemu tło razowego chleba Brasil idealnie komponuje się ze smakiem porządnego kwasu. Bo Brasil to dość lekki szmalcer, nie miażdży jak Aecht, ani nie przytłacza jak Ddoppelaroma. Raczej robi masaż naszemu zmysłowi powonienia. Mocny, ale subtelny. Delikatny, ale stanowczy. Chce się z nami zaprzyjaźnić. Pozwólmy mu na to.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- porządny szmalcer
- świetny tytoń
- wyważony aromat
Minusy Tabaki
- nie dostrzegam istotnych wad
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 28, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Piękno w swej prostocie

Słowem wstępu: jest to moja pierwsza recenzja, nie jestem jakimś doświadczonym Tabaczarzem, jednak postaram się odwzorować rzeczywistość moimi słowami. Do napisana tej recenzji skłoniła mnie niska pozycja tego wyrobu, uważam, że powinien być wyżej, choć z drugiej strony w top25 i tak znajduje się sporo produktów podobnych. Niechaj więc Feinst zagra w mych nozdrzach i wyjdzie z poczekalni!

Nie jest to mój pierwszy Bernard. Zacząłem od Zweifachera i Altbayerischera a więc nawiązania do nich będą oczywiste. Od momentu, kiedy pierwszy raz poczułem ten charakterystyczny smak wiedziałem, że to jest moje bingo, zacząłem więc poszukiwania w tym kierunku.

Dzięki użytkownikowi porthole, którego z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić, zainteresowały mnie tabaki Bernarda Feinst i Fresco. Wybór nie był łatwy, ponieważ choć te tabaki są bardzo podobne do siebie to jednak, z opinii, lepszym rozwiązaniem dla mnie był Feinst. Nazwa też przemawiała do mnie bardziej, ponieważ obecnie preferuje tabaki tradycyjne bez wyszukanych aromatów, więc będąc w lokalnej trafice skusiłem się na ów bawarski produkt z miasta Sinzing.

Po otwarciu standardowej dla produkcji braci Bernard tabakiery poczułem woń wędzonki przeplatającej się z tytoniem. Na myśl od razu przychodzi Altbayerischer. Różnice jednak są znaczące. Moim zdaniem w Feinst wędzonka jest bardziej wyeksponowana zostawiając w tle resztę poszlakowych zapachów. Kiedy ją zażywam, lekkie uszczypnięcie w nos i pierwsze skojarzenie to scena z dzieciństwa, kiedy to uwielbiałem z Tatą chodzić do jego znajomego wędzić mięso na święta. Nie, tabaka nie pachnie mięsem, czuć tutaj ten cudowny dym który zawsze delikatnie tlił się spod wieka na beczce przystosowanej do wędzenia. Po chwili czuć również tytoń, smaczny, aczkolwiek nie aż tak mocny jak w czarno-złotej tabakierze Starobawarskiego. Moim zdaniem jest to zaleta tej tabaki, ponieważ można w odróżnieiu od wspominanego Altbayerischera, zażywać ją często. Jest to dla mnie taka lżejsza alternatywa na co dzień. Śliwka, której dużo w Zweifacherze, kawa (moim zdaniem bardziej zbożowa) czy też czekolada, również są tutaj w mniejszej ilości, ja osobiście czuję ją tylko czasami, po zażyciu mniejsze kupki i pewnym skupieniu. Dla testu poprosiłem moją kochaną dziewczynę Natalię, którą bardzo gorąco pozdrawiam :), aby zażyła tego specyfiku odczucia miała podobne z tą różnicą, że czuła więcej śliwki niż ja.

Reasumując Aecht Bayerischer (Schmalzlerfranz) Brasil Feinst jest to tabaka uniwersalna na co dzień o wyraźnej woni wędzonki, porządnego tytoniu o mocy większej niż Poschlowska ale słabszej niż najcięższe wyroby braci Bernard. Jeśli chcę poczuć śliwkę, biorę w rękę Zweifachera, jeśli mam ochotę na czekoladę, kakao, kawę zażywam Bayern-Prise, dzięki czemu życie nie jest monotonne.

Polecam tą tabakę każdemu amatorowi wędzonych Schmalzlerów.

e: Jednak będzie 5, im dłużej obcuję z tą tabaką tym bardziej ją doceniam, coś pięknego. Kiedy myślę Feinst od razu nachodzi mnie nieodparta ochota zażycia! Ah aż mnie mrowi szczęka :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- piękna prostota
- idealna moc
- dobry na co dzień
- idealna kompozycja
- wyraźny zapach wędzony
- Feinst Schmlalzler
Minusy Tabaki
- przewidywalny (może to zaleta?)
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Maj 01, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Feinst

Feinst jest kolejnym tradycyjnym "szmalclerem" od Bernarda. To jedno zdanie wystarczy żeby mieć pewność, że mamy do czynienia ze wspaniałym wyrobem...

Opakowaniem jest, dobrze znana w tabaczanym środowisku bernardowska tabakierka. Słynie ona ze swej szczelności i wygodnego dozowania. Czarne pudełeczko oprawione jest w białą grafikę. Widnieje na niej stary dobry znajomy: anonimowy Bawarczyk, sznupający tabakę. Oprócz niego nie ma na czym zawiesić oka. Grafika jest dość uboga w porównaniu z taką "Kowieńską" lub Brasilem "Podwójnie Fermentowanym".

Za to zawartość jest już bardzo bogata i nie ustępuje wyżej wymienionym. Ponieważ Schmalzlerów od Bernarda jest sporo, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co Feinst ma czego inni nie mają?
W zasadzie nic nowego, poza tym, że Feinst jest łatwiejszy w odbiorze niż inne Schmalzlery, nie tracąc przy tym nic z intensywności.

Po nasypaniu na rękę, ukazuje się nam ciemna i wilgotna tabaka. Szczerze mówiąc spodziewałem się jeszcze ciemniejszej barwy i jeszcze większej wilgotności. Takiej jak w Brasilu D-F. Mniej wilgoci z pewnością ułatwi zażycie i pozwoli dłużej cieszyć się tabaką w nosie.

Po zażyciu czuć tradycyjnie zapach wędzonki, tytoniu i śliwy. Śliwa ta jest dość słodka. Przypomina trochę zapach rodzynek. W dobrych okolicznościach zapach ten jest bardzo dobrze odczuwalny. Zaskakująca w tej tabace jest jej łagodność. Kupując ją, myślałem że nie wytrzymam z nią w nosie więcej niż 2 minuty. Tymczasem, przy małych dawkach w ogóle nie musiałem jej wydmuchiwać. Natomiast przy większych porcjach, otrzymujemy dogłębne przeczyszczenie. Może nawet skuteczniejsze niż w przypadku, dedykowanych do tego celu mentolówek.

Krótko podsumowując tą tabakę, można o niej powiedzieć, że jest ona próbą stworzenia przyjaznego, nie drapiącego i niespływającego do gardła schmalzlera. Trzeba przyznać, że ta próba się udała. Wyszedł z tego doskonały schmalzler, w sam raz dla początkujących.

Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 25, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Stary, dobry znajomy

Cóż, do napisania tej recenzji zbierałem się bardzo długo. Często tak jest, że coś nowego określić można szybko, często trafnie, bez większego wahania. A gdy przychodzi do czegoś, z czym obcuje się przez dłuższy okres czasu, to sprawa wydaje się być trudniejszą. Tak jest ze mną i z Brasil Feinstem. W momencie, gdy krążyły słuchy, że zamknęli bezpowrotnie firmę Bernard, wraz z paroma znajomymi postanowiłem kupić trochę większe zapasy tejże Bawarskiej przyjemności.

No i w moje ręce wpadła saszetka mieszcząca 100 gramów tabaki, cała biała, lekko naderwana w jednym miejscu (taśma szybko rozprawiła się tym problemem). Saszetka przedstawia prostokąt z Bawarczykiem zażywającym tabakę (znanego już z innych wyrobów Bernard) i napisami informującymi o nazwie wyrobu. Tak naprawdę nic specjalnego, kolorowego nie ma. Jest prosto, elegancko i klasycznie. Można rzec, że to chyba pierwszy opis tutaj tej tabaki nie z pudełka, ale z saszetki właśnie. Dla mnie sporym plusem jest tutaj zacisk dodany do torebki, w celu zamykania jej zawartości przed wietrzeniem, czego w wielu saszetkach nie ma.

Po otworzeniu pierwszy raz, te kilka lat temu, czułem się jak małe dziecko jedzące ulubionego loda. I to wcale nie dlatego, że tabaka zawiera aromat, który jest moim ulubionym, ale mimo wszystko bardzo lubianym. Takie połączenie jakby kakaa z delikatną nutą jakiegoś owocu, dającego woni przyjemną słodycz. Jak się mocniej wczuję, to mój nos rejestruje takie cuda, jak chyba śliwki i banany, jednak zaznaczam, te aromaty są ciężkie do wyśledzenia i może to być moja pomyłka w określeniu tego. Sama tabaka jest bardzo tłusta, ciemna, wręcz czarna. Zbijanie się w grudki to żadna nowość i trzeba się do tego przyzwyczaić. Tak, pierwsze sypnięcie na rękę i pojawiła się na niej zbitka tytoniu przypominająca mały kamień, a nie tabakę. Dopiero miażdżące palce pokazały jej urok w całej okazałości i to, jak lubi się lepić do ciała. Jak to w schmalzlerze, tytoń jest gruby i ciężki.

No, ale czytając recenzję, każdy chce wiedzieć, co w sobie kryje ów dzieło, i czy można dodać do niej przedrostek arcy-. Cóż, powiem szczerze, że jako takiego aromatu śliwkowego na początku tam nie mogłem uraczyć. Cieszyła mnie mieszanka kakaowo-czekoladowa z domieszką lekkiego słodkiego zapachu. Tabaka pomimo swojej ciężkości nie przytłaczała sobą, ani, co mogę stwierdzić po zużyciu około 70 gramów, nie znudziła się. Zazwyczaj zażywałem ją w większych kupkach, lecz gdy zmniejszyłem ilość aplikowaną do nosa, ów słodki posmak nabrał śliwkowatości. I nie mogę tutaj pominąć faktu, że ja, we własnej osobie i dziurce nosa, nie wyczuwam tutaj wyraźnego, wędzonego aromatu, znanego chociażby z Aecht Altbayericher Schmalzler. Cóż, przed chwilą zażyłem i będę podtrzymywał swoje twierdzenie, jest świetna! Tylko boli gardło po spłynięciu nań, ale taki już urok tych "twardzieli".

Choć nie mógłbym powiedzieć, że jest to tabaka idealna czy najlepsza spośród Bernardów, które próbowałem, to zasługuje u mnie za szczególne miejsce w kolekcji, jak i w doznaniach smakowych. Jest moim idealnym uzupełnieniem do każdej innej tabaki, jaką posiadałem, zawsze gości w mojej kieszeni obok tej drugiej, zawsze czeka na swoją kolejną przygodę w moim nosie. I tylko smutek mnie ogarnia, jak pomyślę, że kiedyś się skończy, że chwilowo nie kupię drugiej takiej saszetki, a zostanie mi tylko małe, 10-gramowe pudełeczko na pocieszenie. I choć może ta recenzja nie jest jakaś specjalnie wykwintna, lekko przydługawa, to tabaka ta jest dla mnie szczególna. Mam nadzieję, że tylko nikogo nie zanudziłem...

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- dobry schmalzler dla początkujących
- wspaniały smak
- dobrze przeczyszcza nos
- nie nudzi się
- dobry tytoń
Minusy Tabaki
- nie dla każdego
- kiedyś się skończy
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Luty 13, 2011)
Ocena ogólna 
 
4.8
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Bernard Aecht bayr. Brasil

Dzisiaj będzie nieco prościej, ze względu na dość późną porę ;) Przejdę więc od razu do konkretów bez zbędnego gadania.

1. Tabakiera.
Tutaj spotykamy się ze znaną z bernardowskich tabakierek prostotą. Na froncie naklejka informująca nas o gatunku tabaki. Proste napisy kreślone czerwoną czcionką oraz postać bawarskiego tabaczarza z flaszką tabaki w centrum etykiety. W tym przypadku nie ma się nad czym specjalnie rozpisywać.
Tabakiera z równie znanym i funkcjonalnym dozownikiem. Na tyle puzderka z kolei naklejka z informacjami dotyczącymi samego producenta oraz ostrzeżenie. Starczy? Jest prosto, czytelnie i niech tak zostanie ;)

2.Tabaka.
Uchylam magiczny przesuwak i na anatomicznej tabakierze usypuję sobie sporą szczyptę owego schmalzlera. Sporą, bo lubię :) Tytoń ciemny i dość grubo zmielony. Znacznie grubiej niż w przypadku dwóch wcześniej przeze mnie recenzowanych tabak tego producenta. Jest on wyraźnie tłusty i nieco ciężki. Przed zażyciem delikatnie wyczuwalna wędzonka oraz miły śliwkowy aromat.
Nadchodzi więc czas na zażycie. Tabaka jak już wcześniej wspominałem jest nieco ciężka. Od razu po zażyciu doskonale wyczuwam słodziutką śliwkę. Wędzone akcenty praktycznie w ogóle nie wyczuwalne. Dobrze kręci w nosie więc i kichnąć po niej porządnie idzie ;) Niestety niemal od razu po zażyciu doznaję obwitego kataru. Ma to swoje zalety, gdyż tabaka w ten sposób bardzo dobrze oczyszcza nos. Niestety fakt, że jest ona ciężka przekłada się na jej ilość w tabakierce i znika ona z niej momentalnie.

3. Wnioski.
Bardzo dobry tradycyjny schmalzler. Tabaka jest równie prosta co sama tabakiera i na próżno poszukiwać w niej ukrytych aromatów. Wielkim plusem jest to, że nie ma w niej ani grama chemii znanej z wyrobów Poschl'a. Tradycja pełną parą. Również i tym razem nie zawiodłem się na bernardowskim specyfiku i chwała im za to!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Bardzo smaczny tradycyjny schmalzler.
- Świetnie oczyszcza nos.
- Długo wyczuwalny śliwkowy aromat nawet po jego wypróżnieniu.
Minusy Tabaki
- Ewidentnie zbyt szybko opróżniająca się tabakiera.
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
11 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3